Porównanie jakości wydruku zdjęć (na przykładzie drukarki Hp Photosmart Ink Advantage)
Czym różni się jakość zdjęć wywoływanych w labolatorium od tych z domowej drukarki, fotoksiążki, czy offsetowej gazety? Postaram się to rozstrzygnąć. Okazją ku temu stało się otrzymanie do testów drukarki HP PhotoSmart Ink Advantage K510.
Pierwsze wydrukowane zdjęcie mnie rozczarowało. Widoczne były na nim poziome paski. Myślałem, że ta drukarka „tak ma”. Na szczęście wystarczyło z poziomu oprogramowania wybrać funkcję „wyrównaj pojemniki”. Pomogło – każde kolejne zdjęcie było już poprawne.

W skład orginalnego zestawu wchodzi drukarka, zasilacz, płyta dvd, tusz czarny, tusz kolorowy oraz instrukcje. Papier foto trzeba dokupić osobno
Największym atutem prezentowanej drukarki ma być oszczędność. To za sprawą nowych tuszów „HP 703″. Każdy z nich kosztuje ok 24 zł. Co jest niską ceną jak na oryginał. Najwyraźniej HP doszło do wniosku, że trudno konkurować dalej z zamiennikami.
HP Ink Advantage posiada także skaner i funkcję ksero. Urządzenie przystosowano do pracy przez sieć WiFi (w pudełku nie znajdziemy kabla usb do połączenia z komputerem, ale jest możliwe takie zestawienie).
Przepisy Unii Europejskiej nakładają obowiązek montowania zasilaczy poza głównym urządzeniem. Tak też się dzieje w przypadku tej drukarki. Jej końcówka jest nietypowa, pasuje tylko do HP. Z jednej strony to zaleta: nie pomylimy zasilacza z innym. Z drugiej strony takie rozwiązanie może utrudnić produkcje zamienników, a przez to wpłynąć na wyższe ceny zasilaczy.
Instalacja i połączenie drukarki z siecią WiFi jest banalnie prosta. Oprogramowanie prowadzi nas krok po kroku (w języku polskim). Producent deklaruje, że sparowanie z siecią WiFi można dokonać za pomocą jednego kliknięcia. Owszem, ale tylko w przypadku sieci otwartych. Jeżeli dostęp chroniony jest hasłem, to musimy je za pierwszym razem wyklikać na ekraniku urządzenia.
HP iPrint
Urządzenie teoretycznie umożliwia druk z każdego innego, które tylko potrafi takowy przesyłać przez WiFi lub Internet. I tak możemy drukować z iPhona, Androida (służy do tego program HP iPrint Photo), czy też nawet zdalnie poprzez e-mail.

Próbowałem wydrukować zdjęcie bezpośrednio z poziomu systemu Android (na Samsung Galaxy S II). Ma ona taką opcję. Jednak nie wykrywa drukarki HP w sieci. Konieczne stało się zainstalowanie wyżej wymienionego programu iPrint.

Druk z komórki działa prosto i błyskawicznie. Program sam wykrył urządzenie HP. W ustawieniach możemy sterować tylko: wielkością papieru, typem papieru, liczbą kopii i żródłem papieru (dla drukarek z większą ilością podajników).
Porównanie jakości wydruku z fotoksiążką, Blurb.com, gazetą i zdjęciem z labu
Zdjęcia drukowałem na HP z następującymi ustawieniami:
- Najwyższa jakość wydruku
- Włączona opcja „HP Real Time Technology” (wyostrza, dodaje lub odejmuje światło)
- „Papier HP Premium Plus”
- Profil sRGB lub CMYK analogiczny jak w porównywanym materiale

K510 nie należy do cichych. Aby nie obudzić dziecka, musiałem urządzenie wynosić do innego pokoju. Dzięki WiFi staje się to proste - drukarkę możemy schować nawet w szafie

Popularne w ostatnich latach „fotoksiążki” tworzone są w druku cyfrowym. Jego główną zaletą jest niski koszt i możliwość produkcji pojedynczych egzemplarzy.
Na potrzeby testu porównuję druk cyfrowy wykonany z indywidualnie stworzonego pliku PDF. Co gwarantuje pełną kontrolę nad jakością zdjęć (wyciśnięcie z druku cyfrowego maksymalnych możliwości). Profil tych zdjęć był w CMYK, ale zdjęcia dobrze dopasowane do kolorystyki sRGB.
Skany:

HP wydrukował zdjęcie zdecydowanie wyższej jakości: ostrzejsze, jasność odpowiada oryginałowi wyświetlanemu na skalibrowanym monitorze. Nie widać także ziarna.

Blurb.com, to także druk cyfrowy. Używają do produkcji maszyn HP Indigo. W tym teście porównuję książkę wydrukowaną przez pośrednictwo programu BookSmart, a więc teoretycznie ingerującego w jakość.
Pierwsza zauważalna różnica, to kolory. HP K510 drukuje je poprawnie. Blurb nie radzi sobie najlepiej: zdjęcia są wyblakłe. To może być kwestia profilu sRGB (obecna wersja programu podobno już lepiej zarządza kolorami).
Skany:

Szczegółowość zdjęcia jest także wyższa w K510. Blurb wypada zdecydowanie gorzej.

Skany:


Skany:

Zdjęcia z labolatorium fotograficznego, to prawdopodobnie najczęściej wykorzystywana metoda druku. Niska cena i wysoka jakość.
Ten test pokazuje, że lab produkuje najwyższą jakość z wszystkich prezentowanych metod. Oglądając zdjęcia w rękach trudno dostrzec różnice w szczegółowości. Obydwa są tak samo ostre. Główna różnica dotyczy kontrastu. Labolatorium zapewnia nieco wyższy. Drukarka HP K510 zbyt mocno wyciąga detale z ceni. Powoduje to lekkie „spłaszczenie obrazu”.
Ocena cech w skali 1-5:
| Cecha | Druk cyfrowy (z pdf) |
Druk cyfrowy Blurb (BookSmart) | Offset gazeta | Labolatorium foto | HP Photosmart K510 |
| Szczegółowość wydruku | 3 | 2 | 2 | 5 | 5 |
| Odwzorowanie kolorów | 3 | 2 | 4 | 5 | 4 |
| Wydobywanie obrazu z cienia | 1 | 2 | 4 | 3 | 5 |
| Trwałość wydruku | 3 | 3 | 3 | 4 | 2 |
SUMA |
10
4 miejsce |
9
5 miejsce |
13
3 miejsce |
17
1 miejsce |
16
2 miejsce |
Trwałość i koszty druku
20 arkuszy A4 papieru „HP Premium Plus Photo” kosztuje ok 30 zł. Producent obiecuje „lepszą wodoodporność oraz trwałość kolorów nawet 100 lat”. I całkiem prawdopodobne, że tak jest, ale… nie przez pierwsze 7 dni od wydruku.
Według instrukcji wydruk na tym papierze można dotykać po 1 godzinie. Ale całkowity czas wyschnięcia zajmuje tydzień. Dopiero wtedy zdjęcie uzyskuje pełną trwałość.
Około 24 godzin po wydruku, dotknąłem jednego zdjęcia wilgotnym palcem. Efekt: natychmiastowe rozmazanie farby. Zatem należy obchodzić się z tym papierem ostrożnie lub spróbować z innym:

Ekonomiczny tusz 703 nie ustępuje jakością droższym. Niska cena możliwa dzięki zmianie strategii biznesowej HP
Tusz „703″ zarówno w wersji czarnej jak i kolorowej kosztuje ok 30 zł za pojemnik (chociaż można dostać go w Internecie już od 22 zł). To naprawdę niewielka cena. Przestaje opłacać się stosowanie zamienników czy uzupełniania.
Do jakości nie mam zastrzeżeń: dobre kolory, zakres barw, brak problemów z drukarką.
Producent deklaruje, że tusz czarny może wydrukować 600 stron, a kolorowy 250 stron. Przy wydruku fotografii te liczby nie mają zastosowania. Pojemnik z tuszem kolorowym wystarczył mi na zapełnienie ok 40 arkuszy A4 z fotografiami w najwyższej jakości druku. Na jednym arkuszu można zmieścić 4 zdjęcia mniejszego formatu, co daje: 22 zł (koszt tuszu)/ 40 (kartek) / 4 (zdjęcia na każdej) = ok 13 groszy za zdjęcie.
Dodajmy do tego koszt papieru i załóżmy, że tusz czarny starczy na 3 razy dłużej:
[(22 zł (koszt tuszu kolor) + 1/3 x 22 zł (koszt tuszu czarnego) + 40 (kartek)*(30 zł/20 sztuk)] / 40 (kartek) / 4 (zdjęcia na każdej)
= ok 50 groszy za zdjęcie.
Wyliczenie nie zawiera kosztu drukarki (ok 500 zł), ale liczy najdroższy papier. Zatem do domowego sporadycznego drukowania maszyna z ekonomicznymi tuszami nadaje się doskonale. Przy druku dużej ilości zdjęć nadal może być tańsze oddanie wywołania do labolatorium.
Oprogramowanie
To najsłabszy element tego urządzenia. O ile proces instalacji jest dopracowany, o tyle cała reszta nie.
Maszynę można obsługiwać z 3 poziomów:
- Program „Centrum Obsługi HP” pod system Windows
Umożliwia skanowanie i dokonywanie ustawień drukarki. Zawiera najwięcej opcji konfiguracji. Jest przy tym dość ciężki i powolny. Zawiera błędy. Na przykład po każdym skanowaniu otrzymywałem komunikat jak na tym zrzucie.
- Serwer WWW
Sterowanie drukarką i skanowanie z poziomu przeglądarki internetowej. Działa to jednak tylko z programem Internet Explorer. W Chrome nie mogłem zapisać zeskanowanego zdjęcia na dysku. Tego typu dostęp nie posiada także pełnej funkcjonalności (np. brak możliwości zapisu skanu w formacie innym niż jpg).
- Zdalnie przez WiFi
Dzięki funkcji ePrint lub oprogramowaniu iPrint (np. dla Android). Te służą w zasadzie tylko drukowaniu.
Podsumowanie
HP Photosmart Ink Advantage K510 subiektywna ocena autora: 4 (/5)
Zalety:
+ Bardzo dobra jakość wydruku zdjęć
+ Wifi (podłączenie bez kabli)
+ Drukowanie z Android, iPhone i e-mail
+ Niskie koszty eksploatacji
Wady:
- Oprogramowanie: ciężkie, powolne, zawierające błędy
- Długi czas schnięcia papieru premium plus i niska trwałość przez kilka dni od wydruku
Podobne tematy:
Blurb.com – recenzja drukarni fotoksiążek
Co przyniesie rok 2011?
PS. Światło:1 x parasolka biała + Canon Speedlite 580 ex II w trybie TTL + 2 x Pocket Wizard FlexTT5 + ściana jako tło.
II miejsce na Wielkopolska Press Photo
![]() |
Dotarła do mnie miła wiadomość. Mój reportaż „W oczekiwaniu na drugą falę” zdobył drugie miejsce na Wielkopolska Press Photo 2010.
Wszystkie zdjęcia z tego zestawu można obejrzeć tutaj. Gratuluję pozostałym zwycięzcom, dziękuję Jury. |
Już niedługo zima
Trzeba cieszyć się z temperatury powyżej zera. Gdzie to globalne ocieplenie? Zima 2010:

Rudi Schuberth w kuchni
Pan Rudolf jest przezabawny. A przy tym prawdziwy profesjonalista. Pozowanie do zdjęć o humorystycznym zabarwieniu przychodzi mu z łatwością, na każdą scenę wystarczy kilka minut.

Zasady komponowania reportażu (fotoreportażu)
Po pierwsze: klasyczne zasady komponowania reportażu
Reportaż to inaczej relacja z określonych wydarzeń. Składać się powinien z początku, punktu kulminacyjnego oraz zakończenia (narracja). Jego budowa powinna opierać się o 3 typy zdjęć:
B. Temat główny![]() |
Właściwe przedstawienie tematu, ciaśniejszy kadr skupiający się na ograniczonej ilości planów. Tego typu zdjęcia powinny z reguły stanowić 80% zawartości reportażu. |
C. Detal, zbliżenie![]() |
Ciasny portret lub jakiś przedmiot ciasno skadrowany. Jeden do dwóch planów. |
Jeżeli chcesz, aby Twoi znajomi z zainteresowaniem przejrzeli rodzinne albumy lub zdjęcia ze ślubu, to ułóż z nich reportaże po 3-15 zdjęć każdy według klasycznych zasad. Tyle Tobie wystarczy, reszty nie musisz czytać.
Natomiast jeżeli chcesz ułożyć profesjonalną historię dla gazety, na wystawę, bądź do konkursu, to zasady klasyczne są… do bani! Dlaczego? Spójrz na 3 wybrane wyżej zdjęcia. O czym to jest reportaż? O szkole? O otwarciu sali gimnastycznej? Tylko ja wiem, że to szkoła, w której schronienie znalazły ofiary powodzi. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda!
Chcąc skomponować ciekawy współczesny reportaż należy stosować więcej zasad:
Zmieniaj chronologię (ale nie oszukuj)
Ile reportaży można ułożyć z 5 zdjęć? Jeden? Dwa? Nie – aż dwadzieścia pięć. Zmiana położenia jednego zdjęcia często wywraca do góry nogami interpretację całej historii. Prosty przykład:
Reportaż nr 1 – „Woda przybiera”

Widać zaporę z worków i dwie osoby, które zapewne je też układały. Domyślamy się, że to przygotowania na przyjście fali powodziowej. Na kolejnym zdjęciu woda dociera. Zapora zapewne zawiodła skoro dom jest zalany.
Reportaż nr 2 – „Woda opada”

Widzimy powódź, zalany dom. Na drugim zdjęciu wody jest mniej. Dwie osoby przyglądają się. Opadającej wodzie? Chyba tak, jest jej mniej przecież.
Wyobraź sobie pożar jakiegoś wieżowca. Fotografujesz to zdarzenie, płomienie, strażaków. Po ugaszeniu pożaru jeden ze strażaków wynosi kobietę z budynku. Niesie ją na rękach, aby nie zamoczyła sobie nóg od stojącej wszędzie wody. Wystarczy takie zdjęcie wstawić między dwa inne z buchającymi płomieniami, a oglądający odniesie wrażenie, że strażak wyniósł tę niewiastę wprost z piekła ratując jej życie. I tym prostym zabiegiem stworzyliśmy bohatera…
Sterując kolejnością można zatem manipulować faktami. Rzetelny fotograf dokumentalny stara się zachować obiektywizm. A manipulacja chronologią jest niedopuszczalna za wyjątkiem 2 przypadków:
a) Nie ma to wpływu na historię
Na przykład fotografujemy przez dwa tygodnie pracę policjantów. Przedmiotem zainteresowania jest ich praca jako taka. A nie to co się zmieniło przez okres fotografowania.
b) Robimy to świadomie
Wyobraź sobie reportaż o zmarłych znanych sportowcach. Pokazujemy na przemian najpierw ich groby, a potem jakieś zdjęcie z ich przeszłości. Zabieg celowy, rozpoznawalny przez odbiorcę.
Nie powtarzaj (miejsc, sytuacji, scen)
Opowiedz coś nowego
Mariusz Forecki podczas oceniania zdjęć często wypowiada „ale to już wiemy, tu nie ma nic nowego!„. I ma rację.
Reportaż o procesji Bożego Ciała można wykonać na setki sposobów: o ludziach, o księżach, o dzieciach, o kwiatach, o atmosferze. Gwint, aby do kosza wyrzucać wszystko co sztampowe i znajome. Ksiądz niosący monstrancję – znamy taką scenę – kosz. Dzieci rzucające kwiaty w procesji – znamy taką scenę, kosz. Ale dzieci rzucające kwiaty dla zabawy po zakończeniu procesji, to było coś nowego, odkrywczego, za co został nagrodzony Tomasz Tomaszewski. Sam wybór tematu też ma znaczenie – im bardziej popularny, tym większa konkurencja i mniejsza szansa na wyróżnienie się.

Już wiemy jak wygląda wyładunek darów. Dziewczyny, które przyjechały z nimi w naczepie, to coś nowego...
Utrzymaj rytm
Zdjęcia pasujące do siebie warto rozłożyć „rytmicznie”. Na poniższym przykładzie połączono zdjęcia o podobnych cechach (miejsce i kolorystyka) na grupy:
- z wałów przeciw powodziowych,
- ze szkoły dla powodzian.
Warto przestawiać zdjęcia i eksperymentować. Najpopularniejsze „rytmy” układania zdjęć w reportażu to: 111111, 121212, 111222, 123123, 112211.
Utrzymaj narrację, nawet kosztem eliminacji zdjęć
Zdarza się, że pracując nad materiałem, wykona się GENIALNE zdjęcie. Tak świetne, że dostałoby nagrodę Word Press Photo. Problem polega na tym, że taka fotografia często NIE PASUJE do pozostałych… Reportaż musi opowiadać o jednym temacie, posiadać narrację związaną tylko z wybranym tematem.
W jednym z konkursów fotograficznych wyróżniony został reportaż o kontenerach i mieszkających w nich żołnierzach na misji. Jak wypowiadał się ktoś z członków jury – mógł on wygrać pierwsze miejsce, gdyby tylko autor pominął w reportażu jedno zbędne zdjęcie.
Uspójnij kadrowanie
Najlepiej zdecyduj się dla wszystkich zdjęć na:
- poziome kadry (lub pionowe),
- te same proporcje kadrowania (np. 5×3).
Maksymalnie 7 zdjęć
Uważam, że 5-7 zdjęć, to optimum. Taka ilość pozwala stworzyć narrację, ale nie przynudza odbiorcy. Wymusza dyscyplinę – trzeba odrzucić przeciętne zdjęcia. W regulaminach konkursów fotograficznych jest wymóg ograniczenia długości reportażu z reguły do 6-7 klatek.
Utrzymaj uwagę
Komponowanie reportażu jest także jak wymyślanie reklamy. Pierwsze zdjęcie jest najważniejsze. Od niego zależy, czy odbiorca zainteresuje się resztą. Najtrudniej je wybrać. Powinno być początkiem narracji, a jednocześnie bardzo atrakcyjne i działać według zasady AIDA.
Rolą trzeciego zdjęcia jest utrzymanie zainteresowania. Sprawienie, aby reportaż był oglądany dalej. Ostatnie natomiast ma być ostatecznym potwierdzeniem wysokiej jakości materiału, ma skłonić do oceny „wow! ale ten reportaż był dobry!”.
Uspójnij kolory
Wykonując reportaż w różnych porach dnia, miejscach i oświetleniu uzyskamy odmienną kolorystykę i styl. To może zaburzyć spójność reportażu. Czasami jedno zdjęcie tak bardzo odbiega wizualnie od pozostałych, że trzeba z niego zrezygnować. Nawet jeżeli jest bardzo ciekawe.

Wykonane przy sztucznym oświetleniu. Każde z nich ma inną barwę światła. Uwagę rozpraszają ostre kolory - czerwony i niebieski. Z drugiej strony zdjęcia kolorowe wydają się być żywsze i bardziej naturalne. Postacie na zdjęciu nr 3 mają ZBYT ŻÓŁTE twarze w stosunku do innych zdjęć
Innym rozwiązaniem tego problemu może być konwersja do czerni i bieli:

Po konwersji do czerni i bieli udaje się uzyskać spójność wizualną, brak różnic w kolorach. Przy okazji pozbywamy się rozpraszających barw, można skupić się na ruchu ćwiczących Chińczyków.
Chcąc utrzymać spójność wizualną wielu fotografów stosuje zasadę „1+1=1″, czyli używają jedno body i jeden obiektyw. Pedantyczni artyści posuwają się dalej. Fotografują z taką samą przesłoną (na przykład f 1.4). Wtedy głębia ostrości oraz winieta są na wszystkich zdjęciach takie same.
Eskimos musi zrozumieć
Pułapka – zdjęcia, które się Tobie podobają

Na zdjęciu obok przedstawione są 2 plany (wnętrze wozu oraz teren powodzi). Dodatkowo dzięki „pomysłowemu, genialnemu skadrowaniu przez fotografa” udało się w lusterku uchwycić wzrok strażaka. „Co za pomysłowe zdjęcie! Muszę je dodać do reportażu„. I tu tkwi pułapka „emocjonalnej samooceny”.
Jeżeli wykonanie jakiegoś kadru kosztowało Ciebie dużo starania lub jest efektem wysilenia Twoich szarych komórek, to bądź wobec niego szczególnie krytyczny. Sprawdź czy spełnia wszystkie wymogi komponowania reportażu. Jeżeli nie, to wywal śmiało. W przypadku braku śmiałości poznaj opinię innych osób.
Na końcu każdy reportaż warto skonfrontować w mniejszym gronie przed upublicznieniem. Najlepiej jeżeli oceni je inny znajomy fotograf. Fora dyskusyjne, to nie jest dobre miejsce do selekcji zdjęć – internauci najchętniej zostawiają tylko te z ładnymi paniami, to spłaszcza narrację. ;-)
Powódź – pomiędzy dwoma falami









Zdjęcia wykonane w ostatnich dniach maja 2010 w szkole dla powodzian w Słubicach oraz w zalanych miejscowościach Świniary, Dobrzyków, Nowy Życk, Sługocinek.
Bad Muskau






Już od blisko 60 lat w małym niemieckim miasteczku Bad Muskau odbywa się coroczna parada kończąca karnawał. Organizują ją mieszkańcy, aby zyskać pretekst do zabawy w zimowy, ponury dzień. Każdego roku obowiązuje inny temat przewodni. W przeszłości były to między innymi „Wizyta w domku myśliwskim”, „Pizza nocy”, „Podróż sprawia, że można pić”, czy „Oszuści, złodzieje, napalone dziewczyny”. To tematu nawiązywać powinny stroje, platformy i gra aktorska uczestników.
Without Photoshop
Żal mi młodych par, którym fotograf oddał zdjęcia ze ślubu wyłącznie w wersji „extreme special effects”. „Cenka opada” tylko przez pierwsze 30 sekund. Potem pojawia się niesmak. A po latach żal, że nie wiem „jaki naprawdę kolor miała suknia mojej żony”.
Obserwując zmiany w stylu zdjęć wybitnych fotografów w Stanach dostrzegam, że modne staje się fotografowanie realistyczne. Kolory mają być naturalne, modyfikacje w Photoshop minimalne. Siłą zdjęcia ma być kompozycja stworzona przez fotografa. Czyli taki wybór miejsca, kadru, godziny, światła, aby uzyskać „wspaniałe zdjęcie”. Mam nadzieję, że ta moda szybko przyjdzie do Polski. Poniżej przykład zdjęcia „bez poprawiania” w Photoshopie.
Blurb.com – recenzja drukarni fotoksiążek
Przetestowałem internetową drukarnię profesjonalnych fotoksiążek. Treść recenzji na stronie http://www.dg.art.pl/blurb/
Trzy kobiety
Spotkane na ulicy w Agrze.

Ostatnia kochanka cesarza
Mieliśmy okazję spotkać kobietę, która żyła w zakazanym mieście za panowania ostatniego cesarza. Każdy cesarz oficjalnie miał prawo posiadać trzy żony, sześć kochanek (tzw. “ulubionych kobiet”) i 72 konkubiny. Jednak w praktyce niektórzy w haremach posiadali nawet 300 kobiet.
Jednym z dziwnych kanonów piękna było tzw. „krępowanie stóp” kobietom. Chodziło o powstrzymanie procesu rośnięcia stopy. Rozpoczynano je pomiędzy czwartym a siódmym rokiem życia. Zaciskano dookoła stopy bandaż wpychając cztery małe palce pod podeszwę stopy. Sprawiało to, że stopa stawała się węższa i jednocześnie krótsza. Bandaż był codziennie zaciskany a dziewczynie stopniowo zakładano coraz to mniejsze buty.
Wiązanie stóp miało na służyć ich zmniejszeniu, a także… pełnemu oddaniu się kobiety dla mężczyzny. Zdeformowane kończyny utrudniały kobietom poruszanie się. Były one zdane na opiekę mężów.

Zwyczaj wiązania stóp został zakazany dopiero w 1945 roku po przejęciu władzy przez komunistów
Pekin (Beijing)
Pierwsza myśl po wyjściu z samolotu „chyba awaryjnie wylądowaliśmy w Japonii”. Pekin to bardzo nowoczesne miasto. Zawdzięcza to w dużej mierze olimpiadzie z 2008 roku. Pieniądze na modernizację stolicy płynęły z całego kraju.
Z czym kojarzy mi się to miasto? Wysokie budynki mieszkalne, szerokie arterie drogowe i zadbana zieleń.
Ciekawostka: w Pekinie jest tak dużo samochodów, że władze musiały wprowadzić ograniczenia. W zależności od numerów rejestracyjnych można danym pojazdem poruszać się tylko w wybrane dni. Bez ograniczeń z auta mogą korzystać tylko osoby uprzywilejowane.

To zdjęcie pokazuje reprezentatywny dla całego Pekinu widok.

Specjalny pas dla autobusów do standard.

Nad utrzymaniem zieleni w samej tylko stolicy pracuje kilkadziesiąt tysięcy osób. Jak widać praca ręczna jest tańsza od maszynowej.
Dworce kolejowe i pociągi w Chinach
Na teren dworca kolejowego można wejść tylko z biletem. Potem oczekiwanie w hali. Na peron można się udać najwcześniej 15-20 minut przed odjazdem pociągu. Przypomina to odprawę samolotową. Wywołuje się pasażerów danego pociągu na przykład do „bramy nr 5″ i kontroluje. Dworce są olbrzymie, a perony wielopoziomowe.




W pociągach warunki są bardzo dobre. O wiele lepsze niż w Polsce. W kuszetkach drugiej klasy każdy przy łóżku ma swój telewizor lcd(!). Łazienki są bardzo czyste i duże. Każdy wagon posiada jednego pracownika obsługi, który przygotowuje pasażerom wrzątek do herbaty, dba o czystość oraz budzi przed przyjazdem do docelowej stacji. Wagony pierwszej klasy posiadają przedziały jak małe pokoje hotelowe. Każdy z własną łazienką.

Po lewej przedział 2 klasy, po prawej kuszetka najniższej trzeciej klasy...
Chiński „fast food”
Nóżki kurze, głowy kurze, kiełbasy z podrobów, zgniłe jaja to przykłady popularnego w Chinach lokalnego ulicznego jedzenia. Do mniej ekstremalnych należą pierożki z nadzieniem mięsnym lub warzywnym i zupki „chińskie” (inne niż sprzedawane w Polsce zupki wietnamskie – zawierają mięso i są większe). Chińczycy coraz częściej wybierają „zachodni fast food” (KFC, McDonalds).

Ten Pan chyba myślał, że wpycham się do kolejki
Shanghai nocą
Shanghai + lipiec = sauna. Dosłownie. To najbliższe skojarzenie oddające jak jest tam gorąco i wilgotno. Po dziesięciu minutach od wyjścia z hotelu człowiek jest kompletnie mokry.
- Dlaczego Shanghai to światowe centrum handlowe?
- Bo za dnia wszyscy uciekają do klimatyzowanych sklepów.
Na szczęście nocą jest znacznie przyjemniej…








Pekin nocą
Jedyna rzecz jakiej zazdroszczę narodowi chińskiemu to umiejętności „zbiorowego spędzania wolnego czasu”. Ludzie po zmroku wychodzą ze swoich mieszkań. Gromadzą się w parkach, na ulicach. Tańczą, grają w gry towarzyskie, rozmawiają, śpiewają. Zero alkoholu. Kultura i uśmiech na twarzach. Wspaniała atmosfera.
Jak trafić do parku? Patrz w niebo i wypatruj „UFO”. Chińczycy uwielbiają nocą puszczać podświetlane lampkami latawce. Efektowny pomysł.










































